Podsumowanie Mistrzostw Polski Juniorów i WeteranówOk Panowie i Panie czas na podsumowanie trzech dni (piątek, sobota, niedziela)
Na wstępie chciałbym podziękować Emilowi za solidne podejście do całej sprawy.
Przygotował mnie najlepiej jak mógł. Mamy podobne sylwetki sam wspomniał, że lecimy tym systemem przygotowawczym co on na MŚ oraz te dodatkowe rzeczy, które chciał zrobić w jego przygotowaniach, ale mu nie wyszły.
Z każdą małą rzeczą uderzałem do niego, zawsze pomógł.
W sobotę po kwalifikacjach akurat złożyło się, że Emil nocował tam gdzie ja, przyjechał do Tomka Binkowskiego, więc trochę pozowaliśmy, ocenił sylwetkę itp itd.
Jeszcze raz wielkie dzięki w Twoją stronę EMIL!
Bez Twojej pomocy i wiedzy nie osiągnąłbym tego.
Podziękowania również należą się Czarnemu za sponsoring w suplementacji, bez tego też byłaby wielka kicha.
Maciek pomagał również w diecie podczas robienia masy jak i w całej rozpisce suplementacyjnej.
Podziękowania należą się również moim kolegom, którzy pobrali wolne i pojechali ze mną te 500km w jedną stronę
Jak i oczywiście wszystkich którzy mnie dopingowali
Ogólnie cały weekend w mega stresie, wstępnie piątek wieczór byłem umówiony na pierwsze smarowanie z panią J.Piotrkowicz, zadzwoniłem ok. godz. 19, mówiła, że dopiero będzie o 23, więc piątek odpadł, umówiłem się na sobotę 8 rano.
Jako, że nie lubię być spóźnialski byłem trochę przed czasem.
Mija 8, nikogo nie ma, 8.30 nadal nikogo nie ma, więc chwyciłem za telefon dopytałem kiedy się zjawi, mówiła że za pół godziny, jednak te pół godziny się przeciągało o kolejne godziny. Pierwszy nakład skończyli mi nakładać po 10tej, gdzie później musiałem stać pod dużym wentylatorem by wszystko ładnie wyschło, a temp. na hali była mega niska, ludziom w kurtkach było zimno i chodzili w kurtkach, a co dopiero zawodnikom?
Ogólnie słabe przygotowanie organizacyjne pod tym względem, jakby to miało odbyć się na dworze różnica temperatur byłaby niewielka zapewne choroba mnie dopadnie, bo już czuje ból gardła, ale to nic opłacało się
Po 11tej było ważenie, myślałem, że nie załapie się do limitu i wystartuje w +75, gdzie mnie zjedzą. Wchodzę na wagę gość mówi 184cm, ja mega zdziwiony (wtedy wychodziłoby, że mam limit 88kg), następnie przyszła kolej na wagę 85,2, prawie 3kg pod limitem
Ok godz. 13tej poszła kolejna warstwa bronzera, już kolor był dosyć fajny, wszystko ładnie oschło mogłem się ciepło ubrać i leżeć w szatni.
Impreza zaczęła się po 15tej, w regulaminie było napisane, że ja wychodzę o 16 więc miałem jeszcze trochę czasu na poleżenie w ciepłym miejscu. Leże sobie leże 15:05 wchodzi koleś i mówi Kulturystyka Klasyczna za 15 min start, ja na niego gały. Szybko zacząłem się rozbierać tabletki hemovol'a łykalem po 3 bez żadnego popijania wody następnie biegiem do J.Piotrkowicz na wysmarowanie mnie olejkiem, gdzie później zostało mi niecałe 5 min na pompowanie, czyli nic... Byłem mega wkurzony, jak i zapewne nie tylko ja.
Po scenie ogarnąłem się trochę poszedłem na trybuny zjeść poobserwowałem weteranów, przed wyjściem do domu zahaczyłem jeszcze na stoiska z suplami, gdzie przechodził obok mnie Ernest Durlej i Szymon Łada (mimo że ich nie znałem) powiedzieli mi, że mam konkret formę - to mnie jeszcze bardziej podbudowało
W niedziele już było nieco lepiej (choć w nocy też spałem tylko 1h).
Ale trzymało mnie przy życiu to co leżało u mnie na stole
Czyli ładowanie syfem - 3x cheeseburger, szejk, duża porcja frytek.
Uczucie i moja mina jak to jadłem - bezcenna!
Jeśli chodzi o niedziele mniejsze opóźnienia jeśli chodzi o smarowania (ale jednak były, tym razem 1h). Impreza planowo zaczęła się o godz. 10 wtedy już z Emilem ustaliliśmy, że będę powoli się pompował żeby nie było tak jak wczoraj, więc wszystko wyszło idealnie.
Przed 11tą byliśmy już na scenie pierwsze porównanie, tam gdzie źle pozowałem słyszałem głośno co mam poprawić, bo Emil stał z tył i krzyczał Łukasz napnij tyłem
Następnie dogrywka, a po dogrywce układy - przed układem pobiegłem szybko na dwa łyki wody, bo miałem mega suchotę.
Stresowałem się, bo myślałem że coś pomylę itp, no i pomyliłem
Pod koniec układu zostało mi 10 sekund i nie wiedziałem kompletnie co mam robić, to napinałem te pozy który wydawały mi się moją mocną stroną, mam nadzieje, że nie wyszło tak źle.
Widziałem nie ma jeszcze układów dowolnych na MD, mam na swojej kamerze, może dziś/jutro wrzucę na YT i lukniecie.
Po układzie podpytałem Emila czy wszystko było ok, mówi że zajebiście, to już mnie cieszyło
Nadszedł czas na wręczanie, myślę sobie aby mieć blachę i być w 3ce, no ale jednak udało się zająć pierwsze miejsce - wtedy już nic nie słyszałem co mówi Michalak, ale mam nagrane i zacytuje
"Zawodnik o doskonałych proporcjach sylwetkowych, świetnie przygotowany, głęboka separacja mięśni. Gratulacje dla zawodnika i dla trenera.
Łukasz Piłat wielkie talent kulturystyczny się narodził na tej scenie. Mistrz Polski 2011"
Gdy schodziłem ze sceny podbił ktoś do mnie i przedstawił się, że jest z MuscularDevelopment, chciał mój nr. tel. odezwie się i nakręcimy trening ( o ile będę jeszcze w formie )
Następnie podszedł i pogratulował trener Bogdan Szczotka, dał mi propozycje wystartować z kadry A na Mistrzostwach Świata, które odbędą się w Hiszpanii.
Po dekoracji zabrałem się za chałwę, następnie wystartowałem w Open z Witkiem Pomećko i (było jakich dwóch innych) nie pamiętam dokładnie nazwisk. Witek oczywiście wygrał
Na pucharze niestety nie mogłem zostać, bo czekała nas długa droga, a koledzy w poniedziałek do roboty. Pożegnałem się i podziękowałem Emilowi i długa do McDonald
Ktoś prosił o nagranie kamerkę, nagrywali ale kierowniczka podeszła i powiedziała, że albo wychodzimy albo zostajemy bez kamery.
Podjadłem sobie troszkę + lody McFlurry mmm poezja, w 20 sek ich nie było.
Następnie na zakupy do galerii jakieś zakupy na drogę.
Podczas drogi ogarnąłem ( nie wszystko pamiętam

)
-paczka Michałków
-bake roolsy
-lays odtłuszczone solone
-baton corny, bounty, 7days, chałwa
-2 hot dogi
-kanapka
-schabowy z chlebem
-kilka kawałków sernika
Dzisiaj postaram się zrobić jakieś zdjęcia na treningu, może pompa będzie dobra
Mini relacja zdjęć (kto ma jakieś własnego autorstwa i nie tylko proszę wrzucać, lub napisać do mnie na PW, z góry dzięki)
Z trenerem (powiem Wam, że Emil niedawno zaczął się masować, a jest już wielkim koniem!)

coś w drodze powrotnej

kilka zdjęć z K-O i MD (z przybliżenia ich foty wychodzą że tak powiem z dupy ;/, każdy wychodzony na maxa, nawet kat. ciężka)
z soboty (kwalifikacje)
























z niedzieli (finały)
















Walka w OPEN













Sorry, za składnie zdań, ale jeszcze nie myślę jak powinienem

pozdr!
Cytuje wypowiedź mojego trenera Emila Kaleńskiego - emiloos
No to i ode mnie słów kilka, bo chcąc nie chcąc, a własciwie bardzo chcąc byłem w to nieco zamieszany.
Z Łukaszem utrzymujemy kontakt już długi okres czasu, jednak współpraca strikte pod zawody zaczęła się w momencie jego deklaracji odnośnie startu.
Jak sami wiecie sledzac losy Łukasza, obdarzony jest niesamowitym genem do utrzymywania b. dobrej formy i poziomu otłuszczenia niezaleznie od tego, w jakim okresie dietetycznym sie znajduje.
Miałem pewne obawy w szczycie masy, ze forma jest aż za dobra, i że złapał za mało mięśni, ale dalszą gadkę sobie daruje, bo efekt finalny widzieliście sami .
Ze swojej strony napisze, że współpraca z Łukaszem układała się rewelacyjnie.
Tak jak wspomniał, biorąc pod uwagę fakt, że jestesmy podobnymi typami metabolicznymi, zastosowałem podczas redukcji i w koncówce metody, które sprawdzały się u mnie, aczkolwiek z wieloma poprawkami, których nie wprowadziłem u siebie.
W gruncie rzeczy chodzi o to, że starałem się dawać luźną rękę w wielu kwestiach i bazować na odczuciach Łukasza, a nie raz na miesiąc jebnąć suchą rozpiskę.
Łukasz ma świetne predyspozycje do klasyka, co widać było już duzo duzo wczesniej. Szeroka obręcz, wąska talia no i właśnie zdolność do długotrwałej egzystencji w niskim bfie dzięki czemu mogliśmy tak nisko zejść z poziomem otłuszczenia bez własciwie większych problemów (no chyba, że dusiłeś to w sobie byku ) . W każdym bądz razie, mam nadzieje, że przygotowania nie były takie straszne. Do tego dążyc bede też sam, ponieważ aktualnie zaczynam robić formę właśnie po swojemu.
Końcówka wyszła jak trzeba, Łuki zrzucił wodę, na półfinały był w miarę pełny, a na finał było już optymalnie myślę.
Dodam także, że jak zawsze - zdjęcia nie oddaja rzeczywistosci. Łukasz mimo super docięcia ma na prawde mnóstwo mięśni , co doskonale obrazują porównania z Witkiem Pomećko w kat. Open! Są zdania, że bazując na formie generalnej, mogła by być także jego!
Zbierałem trenerskie gratulacje od Ernesta, Szymka Łady, i anonimowych ludzi, ale chciałbym podkreślić raz jeszcze - nikt za niego nie wykrecił tych godzin aerobów, nikt nie trzymał ciężkiej michy i nie trenował w takich warunkach, jak nie sam on. Wiem, że miał też świetne wsparcie ze strony sponsora tego przedsięwzięcia - Czarnego, z którego to rad suplementacyjnych i nie tylko także sam korzystałem.
Co do MŚ - to pertraktujemy. Łukasz jest mimo wszystko juz bardzo zmęczony sezonem, więc zobaczymy. W razie czego może liczyć na pełne wsparcie, tutaj tez niech cos się dzieje!
Kurwa, czas zawijać żagle, konkurencje sobie wyhodowałem
A no i buzia swiadczy o tym, że będzie ogień z mojej strony na wiosne